Mix

W czym nie iść na event – modowe faux pas na imprezach firmowych

Każdy zna osobę, która chce zabłysnąć pięknym, oryginalnym i wyróżniającym się strojem podczas różnego rodzaju eventów. Takiego kogoś, kto przekonany jest, że błyszczy na tle innych przybyłych jak Beyonce wśród szeregowych pracowników supermarketu, a kto w rzeczywistości powoduje ironiczny uśmiech na twarzy, niezwykle wymuszone komplementy i desperackie próby powstrzymania salwy śmiechu z powodu outfitu, który przypomina raczej próbę skompletowania stroju, gdy za 10 minut odjedzie ostatni autobus, dzięki któremu nie spóźnimy się do pracy. Każdy z nas zna takiego kogoś – jak zrobić, by  takim kimś się nie stać?

Od świecenia są lampy

Jednym z częstych zabiegów „modowych McGuyverów” jest wyróżnienie się dzięki jasnym – wręcz pastelowym kolorom. Trzeba przyznać, że cel teoretycznie zostaje osiągnięty – światła jupiterów niemal automatycznie skierują się na błyszczącą różową spódniczkę czy fluorescencyjne niemal zielone spodnie. Problem polega na tym, że firmowy event to nie dyskoteka ani koncert muzyki klubowej, a przybyli na tę okoliczność goście to nie jurorzy z programów, w którym ktoś śpiewa tańcząc na lodzie, albo przebywa w zamkniętym domu przez kilka miesięcy pod okiem wszędobylskich kamer. Strój powinien być wyważony pod kątem kolorów – mamy błysnąć erudycją, klasą i osobowością a nie strojem, który przy odpowiednim oświetleniu może trwale uszkodzić siatkówkę oka obserwatorów.

Event to nie plaża

Pamiętajmy, że event firmowy to co prawda czasami kwestia pół-formalna, ale jednak związana z pracą. Nawet najbardziej atrakcyjne panie nie będą dobrze postrzegane, jeśli będą świecić brzuchem, ubiorą zdecydowanie za krótką spódniczkę, czy pokuszą się o dekolt, który w razie spaceru na ulicy może spowodować wypadek sprowokowany przez rozproszonych kierowców. Panowie powinni unikać stylu włoskich polityków i nie rozpinać koszuli by prezentować owłosienia klatki piersiowej, a nadmierna ilość świecących dodatków może wywołać wrażenie, że mamy do czynienia z gwiazdą disco polo, a nie poważnym pracownikiem firmy.

Luźno, ale nie zbyt luźno

W dzisiejszych czasach nikt nie wymaga już od nas smokingów, ubierania się po samą szyję i przywdziewania strojów, w których ciężko jest przyjąć jakąkolwiek pozycję. Możemy ubrać się nieco luźniej, rozpiąć kilka guzików czy odpuścić marynarkę, ale pamiętajmy by szanować służbowy charakter spotkania. Ubranie się jak na partyjkę squasha czy na pole golfowe może być odebrane jako śmieszność. Pamiętajmy że kicz i klasa to najbardziej zapamiętywalne cechy – warto więc odznaczać się tą drugą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *